Ile kosztuje skromne wesele?

wedding-997634_960_720Większość ludzi w pewnym momencie swojego życia staje przed koniecznością zorganizowania  ślubu. Ci, którzy to już mają za sobą dzielą się na dwie grupy: tych, którzy twierdzą, że przygotowania to była bułka z masłem i to czekoladowym, oraz tych, którzy wprost mówią, że było ciężko i nigdy więcej by tego nie powtórzyli. Do tego na wielkie wesele trzeba wydać mnóstwo pieniędzy.

A gdyby tak zamiast tego wesela zrobić skromną kolację dla najbliższych? Oszczędzić sobie tygodni wybierania zespołu, balowej sukni i zapraszania setki osób osobiście? My się na taką opcję właśnie zdecydowaliśmy. Myśleliśmy, że dzięki temu będziemy mieć nie tylko skromną uroczystość, ale i o połowę mniej załatwiania. Niestety okazało się, że się myliśmy.

Zacznijmy od początku, czyli organizacji. Zaplanowaliśmy sobie, że po ślubie zrobimy krótką kolację dla najbliższych nam osób. Na stół zostanie wystawione 2 dania, deser i przekąski plus wino. Oboje też nie chcieliśmy się przesadnie stroić. Na samym początku więc zrobiliśmy sobie plik z wyszczególnieniem co musimy kupić, załatwić itp. Okazało się, że mimo skromnych wymagań wyszła nam kwota niespełna 10 000. No ale to było robione z nawiązką, by w razie czego żadna kwota nas nie zaskoczyła. Odrobinę też przerażało nas planowanie ślubu i kolacji na odległość, gdyż miejscowość, w której planowaliśmy się pobrać jest oddalona prawie 300 km od naszego zamieszkania.

Początkowe załatwianie spraw było całkiem spokojne: nauki przedślubne, ksiądz, hotel z restauracją (zapewnialiśmy nocleg prawie połowie gości gdyż byli spoza ślubnego miasta), garnitur. Niestety później doszliśmy do fotografa. Mimo wszystko chcieliśmy mieć ładną pamiątkę ze ślubu. Goście i tak robią zawsze zdjęcia, ale one różnie wychodzą. Okazało się, że nasze wymysły, czyli fotograf na ślubie i około 2 godzin na kolacji, plus zdjęcia tylko na płytce to za wiele i żaden fotograf nie zechce nam pomóc. Zaczęliśmy więc szukać po znajomych i ich znajomych oraz w internecie. Jak już nam się kogoś udało znaleźć kto by się tego podjął to za te 3 godziny żądali zapłaty jak za normalne wesele. A że jednak chcieliśmy nie przesadzać to szukaliśmy dalej. Taka batalia trwała jakieś 3 miesiące. Na szczęście w ostatniej chwili (zanim wybraliśmy fotografa amatora skądś tam, który chciał się z nami spotkać podczas rąbania drzewa na podwórku) zwolniło się miejsce u znanego nam fotografa i podpisaliśmy umowę. Zapłaciliśmy troszkę więcej niż mieliśmy zaplanowane, ale w tamtym momencie tak naprawdę już byliśmy trochę zdesperowani. Nie mamy jeszcze zdjęć ze ślubu od fotografa, ale z tego jak się zachowywał w trakcie uroczystości jesteśmy bardzo zadowoleni. Wyciągnął nas nawet na małą sesję i „zmuszał” do różnych dziwnych ujęć.

Zaproszenia postanowiliśmy zrobić sami. Zaprojektowaliśmy je i zajęliśmy się całą oprawą graficzną. Zrobiliśmy dwa rodzaje: na sam ślub oraz na ślub i kolację. Zanieśliśmy je do drukarni na próbny wydruk i były wspaniałe. Cena też okazała się być bardzo fajna i mniej więcej taka jak planowaliśmy. Dopiero przy odbiorze okazało się, że w drukarni ktoś coś sobie źle policzył i podał nam połowę ceny. Był to lekki szok gdy przyszło nam zapłacić dużo więcej niż się spodziewaliśmy. Po rozmowie z kierownikiem udało nam się trochę zejść z ceny. W końcu to nie był nasz błąd. Gdyby nam od razu powiedziano prawidłową cenę zmienilibyśmy pewnie papier na troszkę tańszy. No ale stało się.

Kolejny cios przyszedł od strony kościoła. Co parafia to zwyczaje i okazało się, że nie do końca nam wszystko powiedziano, więc musieliśmy też na szybkiego załatwiać wiele rzeczy, między innymi dokument z USC. Na szczęście trafiliśmy na wspaniałych urzędników, którzy pomogli nam to załatwić w ciągu kilku godzin (nie byliśmy w centralnym obiegu dokumentów, a USC męża był w innym mieście). Wiele nerwów związanych ze spotkaniem z księdzem wyszło też z naszej „głupoty” gdyż wybraliśmy się tydzień przed świętami wielkanocnymi, co spowodowało, że na księży trzeba było czyhać pod plebanią (ech te spowiedzi…) zamiast spokojnie zastać w kancelarii. A że w końcu udało nam się spotkać poza godzinami kancelarii, to i uzyskanie wiadomości z kancelarii sióstr okazało się być utrudnione gdyż nie przyszliśmy w godzinach urzędowania. Ale po dniu pełnym nerwów w końcu udało nam się załatwić spisanie protokołu.

Kolejnym problemem okazała się moja sukienka. Przymierzyłam kilka w salonie, ale okazało się, że jednak źle się w nich czuje. Były za wielkie, zbyt sztywne i jakoś do mnie nie pasowały. Postanowiłam więc, że pójdę do krawcowej by mi uszyła taką jak ja chce. Niestety znalezienie polecanej krawcowej w dużym mieście, która nie weźmie za uszycie prostej sukienki tyle co można dać za nową (ponad tysiąc) okazało się nie możliwe. Ostatecznie krawcowa znalazła się w ślubnym mieście. Dobra i w miarę tania. Pierwsza wizyta u niej była bardzo przyjemna. O wszystko wypytała, wzięła miary i powiedziała jaki materiał jej kupić. Minusem tego rozwiązania było to, że musiałam jeździć co jakiś czas na przymiarki, a to już nie było takie proste. Nie licząc kilku przesunięć naszych spotkań ogólnie sukienka wyszła super. Miałam taką jaką chciałam i to za 1/3 ceny z salonu w małym mieście. A do tego mogę ją teraz obciąć na krótką i będzie świetną sukienką na lato (lub jeśli uda się ją dobrze pofarbować, to może nawet na jakiś wyjścia).

Ubraniowych zakupów ciąg dalszy pojawił się tuż przed ślubem. Myśleliśmy, że zakup koszuli i butów to będzie już drobnostka, więc się z tym nie spieszyliśmy licząc, że im bliżej lata tym będzie większy wybór (jak szukaliśmy butów wcześniej to w sklepach było po 2 pary na krzyż). Niestety i tu się przeliczyliśmy. Jak na złość jeśli już znaleźliśmy męskie buty w dobrym rozmiarze to były naprawdę nie garniturowe, albo kosztowały ponad 500 zł. Było to troszkę za dużo jak na buty według nas więc zwiedziliśmy mnóstwo sklepów, aż ostatecznie w outlecie droższego sklepu udało nam się znaleźć „te jedyne”. Z damskimi też nagle okazał się mały problem, gdyż te które miałam upatrzone nagle zgubiły drugiego buta i panie w sklepie nie były w stanie go znaleźć. Na szczęście sieciówki mają to do siebie, że jak nie ma w tym to może w drugim będą dwa buty. I były. Za to znaleźć męską koszulę białą, na szczupłego mężczyznę, jest diabelnie ciężko (robienie ubrań dziś chyba wygląda następująco: dla mężczyzn robimy jak na 2metrowe miśki, a dla kobiet jak na wieszaki). Nie znaleźli w końcu idealnej, ale i tak mąż wyglądał super.

Jakbyśmy za mało się stresowali tymi przygotowaniami, to okazało się, że restauracja, w której mieliśmy wynajętą salę ma problemy z odpisywaniem nam na maile. Trochę włosów wyrwaliśmy, ale ostatecznie udało nam się ustalić wszystkie szczegóły. Jedyne co musimy zarzuć lokalowi, to to, że klimatyzacja nie działała i w ramach rekompensaty (a było bardzo gorąco) nie zaproponowano nam nawet jednego wiatraka, czy czegoś na ochłodę (widać druga impreza w lokalu była ważniejsza).

W dniu ślubu byłam umówiona na fryzurę i makijaż, by chociaż ten jeden raz wyglądać naprawdę dobrze. Salon polecało kilka osób, a ja nie chciałam nic wymyślnego. I znów niestety: zamiast podkręconych rozpuszczonych włosów z lekkim podpięciem kilku kosmyków dostałam włosy całkiem spięte z tyłu. Fryzjerka na mają prośbę wyciągnęła kilka kosmyków i ze zdziwieniem stwierdziła, że faktycznie lepiej teraz to wygląda. Jednak to było nic. Gdyż jak zobaczyłam w końcu makijaż jakim zostałam uraczona to miałam ochotę się rozpłakać. Kosmetyczka dwa razy zmywała mi część makijażu i nie potrafiła zrozumieć, że nie chce typowo ślubnego biało czarnego, tylko lekkie kreski i naturalny cień. Pomadkę zaproponowała mi różową, więc stwierdziłam, że ja wolę coś bardziej idącego w bordo. Nie doczekałam się, gdyż nie mieli takich chyba bo dostałam róż połączony z brązem jakby. Jako, że nie do końca jeszcze potrafię wykrzyczeć obcej osobie swoją rację, to po kilku poprawkach i stanięciu dalej od lustra zaakceptowałam makijaż. Po przyjściu do domu nadal nie rozpoznawałam się w lustrze. Wyglądałam na 10 lat starszą i nagle miałam wąsy! Zapłaciłam za makijaż 65 zł, więc postanowiłam nie uderzać w płacz tylko trochę poprawić twarz. Starłam cień, który się wyraźnie odznaczał kreską od powiek, roztarłam zbyt ostre kreski i kilka razy rozcierałam to coś co miałam wokół ust by pozbyć się ciemnej oprawy. Ostatecznie mogłam się poznać w lustrze, ale nadal wyglądałam po prostu staro. Teraz żałuje, że się wcześniej jakoś nie zmobilizowałam i nie zapisałam się na próbny makijaż, ale w życiu bym nie przypuszczała, że ktoś spróbuje mnie oszpecić.

Jak widać powyżej ślub kosztował nas trochę nerwów. A jak z finansami? Ostatecznie wyszło nam kilkaset złotych taniej niż to mieliśmy w planach. Dziś z perspektywy czasu (krótkiej jeszcze, ale jednak) parę rzecz byśmy zmienili i możliwe, że byśmy na tym oszczędzili. No ale nie było tak źle. W ostatniej chwili zdecydowaliśmy się też zmienić wino na wódkę, gdyż spora część gości to starsi wujkowie, a jak to z nimi jest to wiadomo. Okazało się to strzałem w 10. Wino też mieliśmy, ale tylko kilka butelek, i nie szły zbyt mocno. Mimo, że nie planowaliśmy tańców to ludzie tak się rozkręcili, że na koniec wszyscy co chwilę tańczyli. Myśleliśmy, że kolacja będzie trwała max 3 godziny, a tymczasem z Sali wyszliśmy przed 1 w nocy (od 17!). Nie usłyszeliśmy póki co żadnego marudzenia, że coś było nie tak. Muzyka się wszystkim podobała (byłą puszczana ze Spotify z mojej osobistej listy, więc nie były to typowe weselne szlagiery tylko współczesna rockowa muzyka).

Poniżej wrzucam naszą rozpiskę cenową byście widzieli ile naprawdę kosztuje „skromne” wesele (miało być skromnie, a ostatecznie chyba mieliśmy małe normalne wesele). Mieliśmy na kolacji z nami 28 osób, więc nie tak dużo. Jeśli by nie brać pokoi dla gości to koszt tego ślubu byłby dużo niższy. Szkoda, że tak łatwo nie da się oszczędzić na nerwach podczas organizacji. I tak, jesteśmy tego świadomi, że nie wszyscy mają takie przypadki jak my, ale czasem lepiej dmuchać na zimne.

Przedmiot Ilość Planowany koszt Rzeczywisty koszt Planowana suma Rzeczywista suma
Dokumenty
USC – akt małżeństwa 1 84 zł 83 zł 84 zł 83 zł
USC – skrócony akt urodzenia 2 25 zł 0 50 zł 0
Dokumenty kościelne 1 100 zł 0 100 zł 0
Ubrania
Garnitur 1 1500 zł 500 zł 1500 zł 500 zł
Buty męskie 1 200 zł 199 zł 200 zł 199 zł
Sukienka 1 500 zł 520 zł 500 zł 520 zł
Buty damskie 1 150 zł 89 zł 150 zł 89 zł
Koszula męska 1 200 zł 99 zł 200 zł 99 zł
Dodatki
Obrączki (tytanowe) 2 500 zł 400 zł 1000 zł 800 zł
Fryzura 1 150 zł 65 zł 150 zł 65 zł
Makijaż 1 100 zł 65 zł 100 zł 65 zł
Zaproszenia na ślub plus koperty 15 4 zł 9, 66 + 0,66 zł 60 zł 155 zł
Zaproszenia na przyjęcie plus koperty 15 4 zł 9,66 + 0,66 zł 60 zł 155 zł
Fotograf 1 400 zł 800 zł 400 zł 800 zł
Organista 1 200 zł 200 zł 200 zł 200 zł
Kościół (ksiądz + kościelny) 1 300 zł 500 zł 300 zł 500 zł
Zapowiedzi 1 150 zł 50 zł 150 zł 50 zł
Hotel 8 197 zł 200 zł 1576 zł 1600 zł
Nauki przedmałżeńskie 2 90 zł 90 zł 180 zł 180 zł
Siostry – ozdoba kościoła 1 50 zł 50 zł
Przyjęcie
Jedzenie 28 75 zł 80 zł 2100 zł 2240 zł
Alkohol (wódka) 20*15 =300 zł 300 zł
Alkohol (wino) 20 30 zł 6*16=96 zł 600 zł 96 zł
Tort 1 150 zł 160 zł 150 zł 160 zł
Dojazdy 459 zł
Szampan 3 23 zł 69 zł
bukiet 1 150 zł 150 zł
SUMA 5 139 zł 4 171 zł 9 810 zł 9 584 zł
Różnica 226 zł

 *Niektóre wydatki nie były wcześniej zaplanowane (bywa), dlatego też część komórek jest pusta. Kwoty oczywiście zostały zaokrąglone 😉

Oczywiście mogliśmy zapłacić dużo mniej (mniej gości, brak pokoi w hotelu, tańsze menu, mniej alkoholu), ale że nie chcieliśmy robić nikomu problemów, ani nie chcieliśmy słuchać narzekań to wyszło jak wyszło. I w sumie jesteśmy z tego zadowoleni. Tylko te nerwy przed mogły by być mniejsze. Nie popełniajcie naszych błędów 🙂

PORADY:

  • naprawdę nie warto zostawiać czegoś na ostatnią chwilę. Lepiej załatwić to wcześniej i już nie musieć o tym więcej myśleć.
  • warto przy niektórych zakupach skorzystać z okresowych promocji, np. studniówkowych, komunijnych itp. Często można taniej kupić chociażby garnitur.
  • jeśli planujecie wizytę u nowej kosmetyczki/fryzjerki to koniecznie wcześniej wizyta próbna.
  • dobrze jest zrobić sobie tak jak my wstępną rozpiskę by być świadomym jaką kwotę faktycznie chcecie poświęcić na uroczystość. Może to oszczędzić późniejszego szoku.
  • do fotografa warto czasem pójść drugi czy trzeci raz za jakiś czas, gdyż zwalniają się im terminy.
  • dobrze jest przemyśleć opcję „prezentów” od gości. My na zaproszeniach zaznaczyliśmy, że chcemy wino i kupon lotka. Popularne czekoladki i kwiaty wydawały nam się zbyt niepraktyczne. Kwiaty zwiędną za dwa dni, a czekoladki się przejedzą. Za to wino może stać długo 🙂 Bardzo często młodzi wybierają także książki, pluszaki lub coś związanego z ich hobby.
  • samochód do ślubu – my po prostu skorzystaliśmy z auta drużby. Warto poszukać czasem wśród rodziny kogoś z ładnym autem. Wypożyczanie samochodu na kilka minut jazdy ni zawsze się opłaca.
  • warto przemyśleć też usadzenie gości.Nie koniecznie mam tu na myśli winietki, ale chociaż mniej więcej kto z kim. My na przykład usadziliśmy „starsze pokolenie” razem, a młodych z nami. I to było świetne rozwiązanie.
  • jeśli tak jak my planujecie tylko kolację, polecamy porozmawiać z kimś z obsługi na temat jak często mają być podawane posiłki i w jakiej kolejności. Oraz do której godziny macie rezerwacje.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s